Menu

warto zobaczyć

Recenzje filmów, które musisz obejrzeć choć raz w życiu...

Świt czy zmierzch?

obiektywnie1805

Przenosimy się do świata, który być może w przerysowany, ale wciąż istotny sposób pokazuje bolączki współczesnego świata. Herosi są po prostu symbolami. Dwie postacie pop kultury i różne podejścia do ochrony obywateli znanych komiksowych miast. Zack Snyder postanowił ukazać Gotham City i Metropolis jako sąsiednie lokalizacje, które oddziela jedynie zatoka. Jest to oczywiście zabieg ukazujący nam główne motywy nadchodzącej konfrontacji. Nadludzka siła kontra zaawansowana technologia. Nie zabrakło oczywiście szalonego naukowca.

 O ile zawsze czułem dużą sympatię w stosunku do Batmana jako mrocznego, ale wciąż ludzkiego pogromcy zła, o tyle Superman był dla mnie dość irytującą postacią. Film utwierdza mnie w tym przekonaniu. Chwilami mam wrażenie, że Superman walczy z mrocznym rycerzem tylko po to aby udowodnić swoją wyższość maskując to pod maską moralizatorską. Klark Kent krytykuje swojego przeciwnika na łamach Daily Planet, a jako obrońca ludzkości atakuje go podczas nocnej akcji. Bruce Wayne jest zaniepokojony zachowaniem Supermana. Już początkowe sceny walk pokazują nam motywy takiego podejścia. Nie można oczywiście pominąć maniakalnego naukowca Lex’a Luthor’a, w tej roli Jesse Eisenbeg, który pragnie obserwować „walkę gladiatorów wszechczasów”. Oczywiście dla powodzenia swoich planów musi unicestwić obu bohaterów. Postać jest wyjątkowo barwna. Tu dopatrywałbym się głównej dawki czarnego humoru, a jednocześnie bardzo wyrazistej postaci drugoplanowej. 

Fani komiksów superbohaterskich tym razem powinni być zadowoleni. Wiele nawiązań komiksowych, sporo wątków odnoszących się do kolejnych części uniwersum, na które czekam z niecierpliwością. W tym miejscu ze strony krytyków pojawiło się wiele zarzutów pod adresem reżysera. Wielokrotnie spotykałem się z opiniami, że Snyder wykorzystał zbyt wiele wątków w jednej produkcji, a jednocześnie urywał je zbyt szybko. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Nowa wizja wymagała wprowadzenia, ale nie widzę powodu, aby wyjaśniać wszystko co zobaczymy podczas seansu. Batman v Superman: Świt sprawiedliwości jest wstępem do o wiele dłuższej opowieści, a jednocześnie pokazuje początki formowania Ligi Sprawiedliwych. Otrzymujemy taką wiedzę jaka na tym etapie jest nam niezbędna. Uważam, że podczas oglądania nie powinni się pogubić również ci, którzy oczekują od obrazu głównie rozrywki.

Na docenienie zasługuje zdecydowanie muzyka duetu Zimmer – Junkie XL, którzy sprawiają, że chwilami jesteśmy wręcz wbici w fotel. Mocna, chwilami mroczna muzyka pomaga wczuć się w klimat całej opowieści. Czasem to właśnie kompozycja wychodzi na pierwszy plan, a obraz, chodź świetny, staje się tylko wizualizacją treści kompozytorskich.

Zastanawiam się czy przypadkiem świt nie okaże się zmierzchem sprawiedliwości. Zło coraz mniej różni się od dobra. Być może to jednorazowa tendencja i efekt zupełnie subiektywnego wrażenia. Po wyjściu z kina miałem taką nadzieję…





 



Krowa też człowiek

obiektywnie1805

Polskie filmy napawają  mnie optymizmem. W niewymuszony sposób śmieszą, zastanawiają, a czasem wprawiają w osłupienie. Nie mogłem znaleźć produkcji, która bez nadmiernego przerysowania pokazywałaby codzienne relacje polskiej rodziny. Doczekałem się. Tym razem kilka słów o najnowszej produkcji Kingi Dębskiej „Moje córki krowy”.

Podstawową, mocną stroną obrazu jest naturalność. Dębska w swoim scenariuszu ujęła wiele różnych wątków, a jednocześnie od początku do końca nie pozostawia widzowi wątpliwości co do logicznego ułożenia całej historii. Będziecie się śmiać, zastanowicie się nad własnymi relacjami, a kiedy spoważniejecie, dojdziecie do wniosku, że cała historia dotyka każdego z nas. Przez cały seans widza i reżyserkę łączy nadzieja. Życia nie można pokrywać lukrem, ale poetyka samych ciemnych barw i zupełnego braku perspektyw również powoli się wykrusza. Otrzymałem esencję.

Wielkie brawa dla Agaty Kuleszy, która jak zwykle mnie nie zawiodła. Aktorka zagrała aktorkę, a chwilami zastanawiałem się czy przypadkiem nie przemyca wielu prawd o własnej profesji. Zdecydowanie na podium wskakuje Marian Dziędziel, który dostarczy nam największej ilości bardzo zróżnicowanych emocji.  Moim zdaniem to właśnie powyższy duet przyciąga i utrzymuje uwagę widza. Relacja ojciec – córka, z którą każdy się zgodzi? Kulesza i Dziędziel okazali się pod tym względem niezastąpieni. Reszty aktorów nie będziemy tu oceniać. Mam wrażenie, że zbyt wiele by się wydało.  

Motywem wiodącym obrazu Kingi Dębskiej jest kompozycja Piotra Bukartyka „Kup Sobie Psa”, która idealnie pasuje do słodko gorzkiej pigułki, którą powoli połkniemy podczas seansu. Warto wsłuchać się w tekst, który obok wpadającej w ucho linii melodycznej na długo zapada w pamięć. Nie ukrywam, że często wracam również do samej piosenki.

Kilka osób pytało mnie: Czy film jest z tych „na raz” ? Myślę, że odbiór się nie zmieni, a reżyserka osiągnęła pod tym względem sukces. Widz wciąż będzie reagował na kolejne sceny zgodnie z  intencjami twórców. Bardzo chętnie wrócę do „Krów” jeszcze wiele razy, oczekując mieszanki bardzo różnorodnych emocji podanych w prosty, ale jednocześnie niebanalny sposób.

 

 

Akcja czy emerytura?

obiektywnie1805

Dziś przeniesiemy się do świata szybkich aut, pięknych kobiet i ciekawych rozwiązań technologicznych. Tym razem  z agentem Jej Królewskiej Mości  wpadniemy na trop tajemniczej organizacji WIDMO. Nie zabraknie strzelanin i pościgów oraz tego, za co jedni serię filmów kochają, a inni nienawidzą, specyficznego poczucia humoru. Czy 24-ta  odsłona przygód uwodziciela  i niezwykle zręcznego zabójcy stanowi  preludium do przejścia na emeryturę aktora grającego główną rolę? Jak Daniel Craig poradził sobie wcielając się po raz kolejny w rolę 007?

 

Reżyser Sam Mendes na początku zabiera nas do gorącego Meksyku. To być może żart sytuacyjny, bo rzeczywiście będzie gorąco. Film rozpoczyna się od karkołomnej misji, a akcja z każdą chwilą nabiera tempa. Wiemy, kim jest nasz bohater, który bez zbędnych wstępów bierze się do dzieła. Już tu następuje duże zaskoczenie, szpieg, który w „Skyfall” wydawał się lekko „zdziadzieć”, wrócił do dawnej formy. Niestety, rząd i dowództwo wywiadu po raz kolejny uznają, że dawne metody są przestarzałe, a człowiek z licencją na zabijanie od dawna jest reliktem przeszłości nieprzystosowanym do nowych realiów. Bond zostaje wysłany na przymusowy urlop. Oczywiście, od tego momentu emocje tylko rosną.

Tym razem dziewczyną 007 będzie zachwycająca Madeleine Swann ( Léa Seydoux), która co prawda utrudni mu walkę z demonicznym Franzem Oberhauserem, ale nie będzie bezwolną lalką, jak zdarzało się to niektórym kobietom na drodze Jamesa. Za to należą jej się wielkie brawa. Niestety Craig grający w kolejnych częściach „na jedno kopyto”, zaczyna odrobinę nudzić odbiorcę. Stwierdzam to z bólem serca, bo zawsze uważałem, że jest stworzony do tej roli.

Jak zwykle scenarzyści postarali się o wiele komicznych wątków. „Spectre” wydaje się być przede wszystkim zabawą konwencją, która przez lata zyskała wielu sympatyków. Już w pierwszej scenie agent opada na miękką… Zresztą sami zobaczycie.

Pod względem tytułowej piosenki w zestawieniu z fenomenalnym, klimatycznym „Skyfall” zaśpiewanym przez Adele, Sam Smith z „Writing’s  on the Wall” wypada kiepsko. O ile artysta zachwycił mnie niejednokrotnie, o tyle nie sposób odnieść wrażenia, że piosenki promującej film producenci poszukiwali na ostatnią chwilę. Jeżeli dołożymy do tego utwory promujące karciany pojedynek 007 czy  „Golden Eye” z ’95 roku nawet z całą sympatią do Smitha, możemy stwierdzić, że jego utwór zupełnie nie pasuje do serii.

Wszystko wskazuje na to, że aktor grający główną rolę zdążył znudzić się graną postacią, o czym mówił w kilku wywiadach. Bez wątpienia jednak w moim filmowym archiwum znajdzie się „Casino Royal” , „Skyfall” i z sentymentu, właśnie „Spectre”. Tak czy inaczej Agent Jej Królewskiej Mości nadal czuwa, a zmienia się tylko dobór trunków.

 

007

obiektywnie1805

Jeszcze w tym tygodniu wybierzemy się w niezwykłą podróż. Czas przygotować licencję na zabijanie i zniszczyć organizację, która marzy o panowaniu nad światem.

© warto zobaczyć
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci